Nasza religia

Rozważania religijne

W świecie, gdzie dookoła panuje tak wiele zła, ludzie zaczynają tracić nadzieje na lepsze jutro. Zło, które rozprzestrzenia się na kolejne dziedziny naszego życia pochodzi od nas samych. Człowiek pochłonięty codzienna pracą rezygnuje z prawa do własnego życia, zaniedbuje swoje obowiązki, jako człowiek i obywatel, wyrzeka się wszelkich zajęć, które mogłyby w jakikolwiek ograniczać jego czas. Także problem wiary i religii w tym wypadku staje się bardzo specyficzny. Ludzie przestali dostrzegać konieczność korzystania z wiary i praktykowania zasad, jakie zostały im wpojone. Poprzednie pokolenia naszych dziadków były bardziej oddane swojej wierze, przypisywano większa wartość symbolom, modlitwom, wspólnie celebrowanym niedzielnym mszom. Dziś coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, tłumacząc się brakiem czasu, zapracowaniem.

Powody są jednak zupełnie inne. Trudno nam odnaleźć się w rzeczywistości, która jest zła, a my mamy pełną świadomość, że uczestniczymy w tej rzeczywistości, przykładamy do niej rękę każdego dnia. Wierność człowieka we wszystko to, co przekazali nam nasi przodkowie zaczyna podupadać. Nie ufamy już w to, że modlitwa może nas wyciągnąć z opresji, nie doszukujemy się Boga w naturze, bo wszystko przecież można naukowo, fachowo wytłumaczyć. Przypadki, kiedy nasza wiara zaczyna się przejawiać w formie modlitwy to wyłącznie chwile, kiedy ni jesteśmy w stanie rozwiązać swoich problemów dostępnymi sposobami. Wtedy nie mamy nic do stracenia, więc uciekamy się w modlitwę, rozważania na temat wiary. Wiara jest bardzo potrzebna, zwłaszcza ludzie ciężko chorzy lub tacy, którzy są w sytuacji bez wyjścia bardzo często uciekają do modlitwy. Oczywiście jest to czysta hipokryzja, jak dla mnie przynajmniej i idealnie tutaj pasuje powiedzenie że „jak trwoga to do Boga”, generalnie nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Z drugiej strony jednak lepiej zacząć się modlić wcześniej niż później. Lepiej później niż wcale. Tak czy owak w wielu krytycznych momentach życia ludzie niewierzący zaczynają wierzyć.

Średniowiecze to okres, w którym dochodziło do wielu wojen i zatargów, które miały na celu głównie zdobycie odpowiednich ziem dla utworzenia swojego państwa, królestwa. Jest to także okres, w którym ludzie skierowani byli mentalnie na problem wiary. W tamtych czasach nie znano zbyt wielu dzieł sztuki pisanej, naukowej. Ludzkość w większości była prosta, niewykształcona i potrzebowała pewnych wzorców, by mogła żyć i rozwijać się prawidłowo. Gotowe wzorce życia na co dzień podpowiadane były im przez duchownych, którzy używali Biblii jako przewodnika życiowego dla wszystkich bez wyjątku. Wiara w Boga stała się coraz bardziej powszechna. W większości krajów wypierała ona pogańskie wierzenia. Polska w okresie Mieszka I także przyjęła swój chrzest dopiero w X wieku naszej ery. W tamtych czasach przyjęcie wiary chrześcijańskiej dla danego państwa wśród Słowian wiązało się z odpowiednimi korzyściami dla tego kraju. Bardziej na zachód zaś, wiara, religia były postrzegane, jako życiowy trend. Sama dewiza największych monarchów i rycerzy ówczesnej Europy, czyli: „Bóg, honor, ojczyzna” pokazują, że wiara była dla nich na pierwszym miejscu.

Walczono z ludźmi, którzy w jakikolwiek sposób zdołali sprzeciwiać się zasadom wiary, wytykano ich palcami i mordowano. Także ludzie, którzy mieli ponadprzeciętne umysły i doszukiwali się prawdy w badaniach, naukach uznawani byli za zdrajców i niejednokrotnie przypłacali to życiem. W dzisiejszych czasach trudno nam wyobrazić sobie taką sytuację, dlatego ze wiara odchodzi z wolna na daleki plan w życiu człowieka. Średniowiecz to również taki czas w dziejach świata, że wielu ludzi podejmowało krucjaty w celu szerzenie chrześcijaństwa, również był to pretekst do licznych wojen. To między innymi jedne z decydujących aspektów, które przyśpieszyły przyjęcie Chrztu Polski w roku 966 przez naszego króla. Spowodowane to w dużej mierze było tym że bał się on ataków na nasz kraj przez najeźdźców pod pozorem chrystianizacji pogańskiego kraju. Zresztą i tak się nie obyło bez tego, jednak skala była zdecydowanie mniejsza niż byłoby to bez chrztu.

W dzieciństwie rodzice pragną przekazać dziecku jak najwięcej pozytywnych wartości, stwarzają bardzo właściwe wzorce wychowania, by zabezpieczyć swoje dziecko na przyszłość. Wraz z wszystkimi wartościami dotyczącymi wychowania dziecka, przekazujemy mu zazwyczaj pewne paradygmaty, jakie wiążą się z wiarą, religią. Zależnie od wyznania, jakie reprezentujemy, staramy się pokazać naszym dzieciom, że wiara jest w życiu potrzebna, że wiąże ona się z nasza tradycją, kulturą, którą przekazujemy następnym pokoleniom. Dla dzieci wiara jest bardzo abstrakcyjnym pojęciem, dlatego należnymi im tłumaczyć te kwestię w sposób dostosowany do ich rozwoju psychospołecznego. Jest to zazwyczaj obrazkowa forma, z czasem przechodząca w teksty kultury, literatury czy filmu.

Zupełnie wygodną formą ale jednak wyłącznie okazjonalną jest zobrazowanie dziecku przebiegu poszczególnych świat, kiedy to i nasza wiara w pewien sposób zostaje uzupełniona o świeże zapasy ufności i silnych postanowień poprawy. Tego rodzaju działania pozwolą nam wypracować u dziecka pewne zasady religii, jaką wyznajemy, które znajda swoje zastosowanie także w jego dorosłym życiu, kiedy będzie zmuszony dokonywać trudnych wyborów. Nie można oczywiście dorosłego dziecka zmusić do praktykowania swojej wiary, ale jeśli dołożymy w dzieciństwie wszelkich starań, to w przyszłości nie pojawią się problemy dotyczące wiary i religii u naszych pociech. W końcu większość pozytywnych wzorców dzieci powinny wynosić ze swojego rodzinnego domu, otoczenia. Wielokrotnie ludzie opowiadają że wiara uratowała im coś w życiu. Wiele razy opowiadają jak w beznadziejnej sytuacji dzięki modlitwie do Boga zostali uratowani lub ocaleni. Oczywiście dotyczy to zarówno różnych wypadków jak i także sytuacji gdy ktoś ciężko zachorował. Są to najczęstsze momenty, kiedy ludzie się żarliwie modlą i we własnej wspaniałomyślności Bóg wysłuchuje ich modlitw. Wynika z tego że warto jest przez życie podążać z wiarą, to zdecydowanie pomaga.

Problem wiary, religijności, przynależności wyznaniowej jest dziś bardzo popularnym problemem, który poruszany jest na forum publicznym. Wiele ludzi oczekuje od Kościoła, aby przestał tak radykalnie podchodzić do kwestii wiary i jej praktykowania. Kościół jednak pozostaje przy swoim, tłumacząc, że wiara nie powinna w żaden sposób być zastępowana jakimiś innymi rzeczami, przedmiotami, nowościami technologicznymi. Głównym problemem staje się nieustanna pogoń za pieniędzmi, dochodami. Przestajemy mieć czas na chodzenie do kościoła, nie wypracowujemy też tych nawyków u naszych dzieci. Wiara staje się poniekąd mitem, który praktykują ludzie na emeryturze.

Mimo wszystko jednak nadal wysyłamy swoje dzieci do pierwszej komunii, zanosimy przed oblicze boga do chrztu, korzystamy z sakramentu małżeństwa. Dlaczego wiec korzystając z wszystkich sakramentów nie propagujemy konserwatywnej postawy wobec naszej wiary? Być może jest to spowodowane tym, że dzisiejsza rzeczywistość krzywdzi zbyt wielu ludzi, a my niekoniecznie na to się godzimy. Uważamy, że gdyby na prawdę Bóg miał taka siłę, jakiej uczy nas Pismo Święte, nie pozwoliłby, aby dochodziło do podobnych zdarzeń na świecie. W obliczu tych wszystkich nacisków, zdaje się, że Kościół przyjmuje pewne granice naginania praw, jakie sam niegdyś ustalił. Aby jednak ludzie pozostali oddani swojej wierze, potrafili ją traktować poważnie, potrzeba jeszcze wielu zmian w postępowaniu Kościoła, który także sam, jako instytucja okazuje się nieraz zawodzić i nie spełniać swojej misji. Jest to poważny problem w dzisiejszych czasach, przez pogoń za pieniędzmi, dogadzaniem sobie w sferze zarówno umysłu jak i ciała coraz mniej mamy czasu i chęci na uczestniczenie w aktywnym życiu kościoła. Wiele osób również nie chce uczęszczać na nabożeństwa, ponieważ często niedziela jest ich jedynym dniem wolnym w tygodniu i najzwyczajniej w świecie chcą sobie posiedzieć spokojnie w domu i odpocząć po ciężkim tygodniu pracy. Oczywiście nie jest to zbyt dobry argument, jednak taka czasami jest brutalna prawda o życiu w nowoczesnym świecie o pogoni za pieniędzmi.

Przeglądając dzieje na przestrzeni wielu wieków zauważalne staja się dla nas niebywałe konflikty wyznaniowe i zależności, jakie wynikały z przynależności do grona państw chrześcijańskich lub też innych grup wyznaniowych. W okresie średniowiecza religia chrześcijan stała się dominująca szczególnie w Europie. Wszelkie przejawy pogańskich praktyk były skutecznie tłumione. W późniejszych epokach różnie podchodzono do kwestii wiary. Czasami stawała się ona ważnym i nieodłącznym elementem życia ludzi, kiedy indziej to człowiek, jego fizyczność i zmysłowość była ważniejsza niż Bóg. Wiara dla chrześcijan, jak i dla innych wyznawców miała swoje lepsze i gorsze dni. Najgorsze chwile pojawiały się jednak, kiedy dochodziło do konfliktu między poszczególnymi wyznaniami. Muzułmanie, ich wiara także jest stosunkowo stara i datuje się ją podobnie jak tę chrześcijańską. Spory pomiędzy tymi religiami były zawsze najbardziej dotkliwe. W obecnych czasach zdawać by się mogło, że ludzie dzięki swojemu wykształceniu potrafią uszanować różnice i odmienność innych wyznawców.

Sytuacja wygląda jednak inaczej. Brak jest tolerancji po obu stronach sporu, tak ze strony chrześcijan jak i muzułmanów. Niesłusznie też wszelkie ataki terrorystyczne przypisywane są wyłącznie muzułmanom. To nie religia wznieca wojny i ataki, ale dana grypa ludzi, która próbuje uzyskać wpływy i określone cele strategiczne, polityczne. Większość wyznawców Islamu nie jest przychylna żadnym atakom i została przez terrorystyczne ugrupowanie poniżona w oczach całego świata. Zresztą nawet w dzisiejszych czasach bardzo często jeszcze dochodzi do konfliktów na tle religijnym, jednak zazwyczaj to jakieś ugrupowania podciągają sobie pod swoje cele walkę religijną. Zwłaszcza fundamentaliści islamscy, odpowiedzialni za wiele ataków bombowych i innych aktów terrorystycznych wykorzystują motywy wiary i zbawienia w walce z niewiernymi. Pod tym względem jednak nie spotkamy wykorzystywania wiary katolickiej do tak podłych i niebezpiecznych czynów jak niesienie śmierci.